Niedziela Palmowa wprowadza nas w wydarzenia Wielkiego Tygodnia. Świętujemy radośnie wjazd Jezusa do Jerozolimy wznosząc wysoko palmy – symbol triumfu, ale i męczeństwa. Barwy i piękno krepinowych kwiatów oplatanych kolorowymi wstążkami, każą na chwilę zapomnieć o mającej nastąpić męce i śmierci Chrystusa… Cieszy różnorodność wykonanych palm. Udział w konkursie: „Rodzinna palma wielkanocna”, organizowanym przez Fundację Rodzice Dzieciom, zachęcił do rodzinnej modlitwy przez pracę. Wszyscy otrzymali świąteczne nagrody. Twórcy podkreślali, że trud wykonania palm zaowocował rodzinną radością, kłaniając się nade wszystko chrześcijańskiej tradycji.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w galerii: Niedziela Palmowa 2024
Nie ma takiej drogi, która mogłaby upodobnić się Jezu do Twej bolesnej drogi konania. Nie ma takiego czasu, który odnalazłby chwile Twych upadków pod ciężarem krzyża i ostatniego spojrzenia w oczy ukochanej Matki. I nie ma takich ludzkich krzyży, które równać się mogą z tym jedynym, na którym oddałeś życie by ratować człowieka…
A jednak wyruszyli. Piękną słoneczną niedzielą, 3 marca 2024 roku po porannej Mszy świętej, pobłogosławieni przez ks. proboszcza Franciszka Niemca. Grupę stanowiło 85 osób w wieku od 11-81 lat. Mieszkańcy naszej parafii i goście ponieśli na szlak modlitwy własne intencje i nadzieje. Rozważania zaczerpnięte z portalu: Modlitwa w drodze, wiodły stacjami niesprawiedliwości, ciężaru i goryczy, poprzez obojętność, rozpacz i rozczarowanie, aż po ulgę i wywyższenie. Tamta droga przez łzy zawiodła Jezusa na Golgotę. „Wykonało się”. Cień lasu zamknął oczy pielgrzymów, by wyobraźnia przywołać ostatnie chwile życia Zbawiciela. Tego pięknego dnia na górskim szlaku, wszyscy chcieli być bliżej Jezusa. Bliżej Jego cierpienia i bólu ukochanej Maryi. Droga w cichości, rozważana tajemnicami krzyża z nadzieją w tle, słała sie pięknem przyrody. Pierwsze przedwiosenne kwiaty i roślinki jak promyki zmartwychwstania wyciągały dłonie do zatopionych w modlitwie pielgrzymów. Małe uśmiechy życia potrzebne są wszystkim. Wędrowcom i tym, którzy czekają na ich powrót z krzyżowej drogi. Kto doświadczył, ten wie, że oczekiwanie w cierpieniu jest wielkie i bezsilne. Szlocha i płacze. Pokłada nadzieję w ludzkiej życzliwości i bezinteresowności, a nam zadaje pytanie: czy jestem gotów ponieść krzyż swego brata?
Dziękujemy Organizatorom tego pięknego modlitewnego wydarzenia: ks. proboszczowi Franciszkowi Niemcowi, Krysi i Albertowi Cisowskim, a także Tomaszowi Małkowi. Dziękujemy autorom pięknych zdjęć – śladów drogi, którą wspomnieniem przemierzać możemy wciąż na nowo…
Autorzy zdjęć w notatce i w galerii (II Parafialna Droga Krzyżowa): Dorota Ruchała, Kinga Trawka, Albert Cisowski.
„Modlitwa w drodze” pani Tereni, dała świadectwo, że nie wiek, a wiara i siła ducha czyni nas gotowymi do pokonywania dróg krzyżowych i dróg życia…
Napełnieni mocą i wiarą pozostajemy wyciszeni i zamyśleni po pięknych rekolekcyjnych przeżyciach. Zapadły nam głęboko w pamięci słowa Drogiego ks. Henryka Chlipały, misjonarza o wielkim sercu, który bliski naszej muszyńskiej ziemi, obecnie posługuje w Peru na misji Quillazú. Poruszeni Jego słowami przyjęliśmy do serc prawdę, że tak wiele w naszym życiu powinniśmy zmienić, tak wiele naprawić. By nie być byle jakimi chrześcijanami i nie wstydzić się swojej wiary, by nie osądzać innych i nauczyć się słuchać tego, co mówi do nas Bóg. Wszyscy doświadczyli pokoju, uczestnicząc w stanowych naukach. Starsi, chorzy, samotni, ojcowie i matki, młodzież i dzieci. Wszyscy przyjmowali dar słów, czyniąc osobisty rachunek sumienia. W sercach padły odpowiedzi na niełatwe pytania.
Krzyż misyjny daje nam szczególną siłę na czas przeżywania Wielkiego Postu i dni, które potem nastaną, podkreślił nasz ks. proboszcz Franciszek Niemiec. Przytulmy go więc do naszych serc wraz z osobistymi krzyżami. Nie marnujmy życia. Ucałujmy cierpienie Chrystusa i odnajdźmy w nim drogę do zbawienia wiecznego. Przedstawiciele parafii z serca podziękowali ks. Henrykowi, ofiarując modlitwę w Jego intencji i pięknego Dzieła, które dokonuje się za Jego przyczyną na dalekiej ziemi. Tam, gdzie ludzie wciąż czekają na Boga…